poszukując doskonałości

poszukując doskonałości

2014-12-14

Autumn work - vol.2

Dzięki uprzejmości Piotra Czerniachowskiego, miałem okazję popracować nad trochę bardziej zaawansowanym materiałem. Jałowiec chiński przypłynął z Japonii. Praca nad taką rośliną dostarcza zawsze dreszczyku emocji i przemyśleń. Nie została przecież wykopana wczoraj. Ktoś ją pielęgnował, dbał by się rozwijała i to kilka tysięcy km stąd...


Osobiście było to dla mnie trudne zadanie. Przede wszystkim z powodu prośby Piotra, abym nie wycinał żadnej gałęzi...

Praca miała więc charakter treningu drutowania, podczas którego mogłem dokładnie przeanalizować strukturę gałęzi. Frontu nie zmieniłem, chociaż osobiście nasadziłbym drzewo trochę inaczej. Od początku wiedziałem, że nie mogę poprowadzić tej rośliny po swojemu. Poza tym nie taki był cel naszego spotkania :) 

Pracę rozpocząłem od czyszczenia nawierzchni z chwastów i usunięcia wystających, martwych korzeni. Podczas pracy w bonsai, wszystkie czynności są ważne, a każdą powinno się wykonać dokładnie i z uwagą.





Jałowce są naprawdę wyjatkowym materiałem na bonsai. Bardzo wyraźnie widać tu walkę życia ze śmiercią, a kontrast między martwymi elementami i żyjącą zielenią jeszcze bardziej powinien to podkreślać. Dlatego zrywamy starą korę i czyścimy regularnie jiny oraz shari, stosując środki wybielające. Naprawdę stare jałowce, na dalekim wschodzie, potwierdzają te reguły...

Opisane czynności bardzo dokładnie przedstawił Bjorn Bjorholm - absolwent szkoły japonskiej, mistrza Keichii Fujikawa. Jego cykl filmów, udostępnianych online - " The Bonsai Art of Japan" są bardzo ciekawym żródłem dla ukształtowania swojego "ja" w sztuce bonsai. 
Poniżej epizod 3, w którym pokazuje pracę na jałowcu chińskim:

Po oczyszczeniu "martwego" i naoliwieniu żywego przystąpiłem do drutowania. Gałązka za gałązką, pięterko za pieterkiem:) Od dolnych partii po samą koronę.
Samo drutowanie zajęło mi kilkanaście godzin, a każdy następny krok wymagał wcześniejszego ułożenia zadrutowanych gałęzi. 






Już koniec... 
Była to solidna dawka nowego doświadczenia i okazja podskoszkolenia umiejętności. 

 








 

 


Dzięki, Piotr!

2014-12-08

winter is coming ...

Czas najwyższy, aby schować rośliny. Temperatury już spadły poniżej zera, a z dnia na dzień mogą pojawić się silne mrozy. Mam to szczęście, że udostępniono mi szklarnie która w sezonie wykorzystywana jest do hodowli pomidorów:) Jasna i nieocieplana jest idealnym miejscem do zimowania roślin iglastych i nie tylko...


Do tej pory swoje rośliny zimowałem w kącie ogrodu, przysypane mieloną korą. Sposób sprawdził się idealnie. Ważne, aby kora pokrywała  całą powierzchnię doniczki i z każdej strony. Jest to dobra izolacja przed mroźnymi wiatrami, które potrafią obniżyć temperaturę powietrza nawet o kilkanaście stopni celsjusza!


Na początkach swojej przygody z bonsai, gdy nie zwróciłem na to uwagi, mroźny wiatr uszkodził mi bryłę korzeniową w kilku grabach. Niewiedząc o tym fakcie wiosnę przystąpiłem do przesadzania. Wyciąłem grube elementy, przyciąłem cała bryłę usuwając najwięcej dolnych korzeni. i To był błąd! Własnie te korzenie przetrwały zimę w największej ilości. Te przy powierzchni, były po prostu zmarznięte i już martwe.

Efekt był następujący:
Grab się otworzył, pączki rozwinęły tak jak zawsze na wiosnę. Niestety, na tym etapie roślina się zatrzymała. Liście nie urosły, a w ciągu sezonu pojawiło się tylko kilka przyrostów na wierzchołku i przy nasadzie...
Sezon był stracony.
lato 2013
Po doświadczeniach z zimowaniem już dokładniej zabezpieczam graby, nasypując kilku cm warstwę kory nad powierzchnią doniczki. Od tamtej pory "carpinusy" rozwijają się już prawidłowo:)